Na pytania z cyklu „Dlaczego Hip-Hop?” odpowiada dziś Łysonżi – członek Aloha Entertainment. 18 lat temu razem z ekipą Szybkiego Szmalu nagrał niezaprzeczalny podziemny klasyk, czyli „Mixtape 2005”. Solowo ursynowski MC nie jest może regularnie wypuszczającym krążki raperem i miewał przerwy wydawnicze, jednak w ostatnich latach udało mu się razem z Proceente dopiąć dwie części „Aloha Opus Magnum”. Łysonżi planuje też dwa kolejne materiały – o obu dowiecie się z poniższego wywiadu.

Czym dla Ciebie jest hip-hop?
Jakiś czas temu przyjechałem do Kuby Knapa i zadał mi proste pytanie: „Co u ciebie słychać?”. Odpowiedziałem, żeby usiadł, zaraz włączę nowe kawałki, to wszystkiego się dowie. Zawsze miałem dużo do powiedzenia, więc hip-hop był idealną formą do uzewnętrznienia się, poczucia przynależności do pewnego „segmentu”, który pomimo zróżnicowania tworzył nową spójną kulturę. Jak rapował kiedyś Ciech: „prawdziwy pozna prawdziwego, ziom, świat jest nasz”.

Wypluwając z siebie pewne emocje, pozbywam się ich z głowy, więc jest to dla mnie również pewna forma terapii. To nośnik emocji, wspomnień. W przypadku wielu utworów doskonale pamiętam, kiedy i gdzie słyszałem je po raz pierwszy i jakie okoliczności temu towarzyszyły. To pewnego rodzaju „pamięć odtworzeniowa” – wehikuł czasu. Zawsze lubiłem tworzyć z kimś i starałem się maksymalizować efekt synergii, dobrej chemii, żeby efektem 1+1 było 3. „Bo Bóg dał nam hip-hop, by nas zjednoczyć”

Jakie jest Twoje pierwsze hip-hopowe wspomnienie?
Rok 1995: jedziemy samochodem z rodzicami i starszą siostrą na wakacje w góry. Z walkmana leci Michael Jackson, jednak po chwili siostra zmienia kasetę i mówi: „Posłuchaj tego, to Scyzoryk”. Dobrze, że to leciało na słuchawkach. Siostra miała dużo kaset, jedną z nich była m.in. kaseta Beastie Boys. Pamiętam też, jak pisałem swoją pierwszą zwrotkę w 1996 o Shaquille’u O’Nealu z Orlando Magic.

Jak zmieniło się Twoje podejście do hip-hopu na przestrzeni lat?
Słucham rapu od połowy lat 90-tych i z jednej strony nagrywałem klasyczny rap, ale z drugiej nie brakowało w nim nowoczesnych kierunków. Jestem oldschoolowym newschoolem i z biegiem czasu potrafiłem zaakceptować nowoczesne trendy, ale niekoniecznie zamierzałem z większości z nich korzystać.

Nigdy nie koncentrowałem się na walorach komercyjnych mojej muzyki, zawsze skupiając się nad jej treścią. Uważam, że mogłem nagrywać komercyjne kawałki, ale zawsze wolałem pisać o tym, co myślę i czuję, niż o tym, co chciałby usłyszeć potencjalny odbiorca. Nie chciałem robić muzyki, która jest popularna, jednak nie czułbym się wtedy komfortowo, stając przed lustrem. Ja dzielę muzykę na dobrą i na słabą, a nie na nowoczesną czy oldschoolową. Razem z Madą śmialiśmy się, że przerost „formy nad formą” może być tak samo zły, jak przerost „treści nad treścią”.

Aktualnie razem z Ninjah, Skorupem i producentem Jacą finalizujemy bardzo klasyczny materiał „JACANABICIE” – pierwszy singiel wyszedł dziś. Z kolei w 2024 ukaże się mocny projekt, który nagrałem z pewnym raperem z północnej Polski i efekt będzie zdecydowanie bardziej nowoczesny niż klasyczny. Sami się przekonacie. „Nie mi to oceniać, niech to robią inni”.

Biorąc pod uwagę Twój dorobek, z czego jesteś najbardziej dumny?
Na szczególne wyróżnienie zasługuje Szybki Szmal Mixtape 2005. Uważam, że to świetny i ważny materiał dla każdego z uczestników tego projektu. Cieszy mnie fakt, że ten mixtape odbił się szerokim echem i został doceniony przez odbiorców. Sentymentem darzę płytę „Dżonson” i m.in. kawałek ze Smarki Smarkiem, a „Aloha Opus Magnum Vol. 2” zaliczyłbym do najlepiej dopracowanych materiałów.

Czy jest jakiś dawny tekst, na który krzywisz się lub szczególnie się zdezaktualizował?
Uśmiecham się pod nosem, gdy przypominam sobie moją pierwszą zwrotkę o Shaquille’u O’Nealu z 1996 czy inne pierwsze nagrywki. Na pewno krzywiłbym się, jakbym popełnił jakiś kawałek w stylu „Chinka Czikulinka”, hahaha. Pewnie każdy stara się nagrywać ponadczasowe teksty, jednak z biegiem czasu wiele treści się dezaktualizuje, co jest nieuniknione. Najważniejsze, że zdecydowaną większość mojej twórczości uważam za wciąż aktualną.

Czy masz jeszcze jakieś hip-hopowe marzenie?
Na samym początku mojej przygody marzyłem, żeby nagrywać muzykę z najlepszymi raperami i producentami w Polsce. Wydaje mi się, że sukcesywnie realizuję założenia, jednocześnie doskonale rozumiejąc się z wybranymi twórcami. Jako odbiorca bardzo chciałbym usłyszeć jeszcze nowy OutKast.

Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz w hip-hopie – co by to było?
Chciałbym, żeby Nipsey Hussle żył i nadal nagrywał. Byłem wielkim fanem jego motywacyjnych treści. Generalnie nie chciałbym, żeby hip-hop zmierzał w stronę plastikowego i bezdusznego produktu.

Czy myślisz, że hip-hop przetrwa kolejne 50 lat?
„Prawdziwy hip-hop, co będzie trwał wiecznie!!!”