Wpływ De La Soul na rozwój gatunku jest niepodważalny. Można ich nie słuchać czy nawet nie lubić, ale za kwestionowanie dokonań Nowojorczyków powinno się spłonąć w piekle. Nie wiem, czy w 2023 roku można jeszcze kogoś zaskoczyć z zakresu ich twórczości, ale spróbuję. Wydaje mi się, że znalazłem coś, co odświeży pamięć starszym słuchaczom i zaciekawi tych młodszych, złaknionych zresztą – za sprawą Griseldy czy Alchemista – brzmień bliższych klasycznym. Ostatnio porównałem sobie dwie części Art Official IntelligenceMosaic Thump i Bionix. Pierwsza z nich na pewno zawiera więcej radiowych propozycji. Tańczyło się do nich nawet na dyskotekach w podstawówce, pomiędzy nagraniami DJ Bobo i Vengaboys. Mowa o All Good? i Oooh. Druga z kolei nie ma tak wyróżniających się momentów, przez co słuchacze rzadziej o niej dyskutują. Jako całość brzmi jednak bardziej spójnie i słuchało mi się jej lepiej.

Za pierwszym razem nawet nie zwróciłem uwagi na Special, który przeleciał jak reszta numerów wraz z odsłuchem płyty. Kolejnym razem pomyślałem, że to całkiem typowy utwór dla tamtych czasów. Za trzecim postanowiłem jeszcze do niego wrócić. Po kilkunastu razach uważam, że jest to jeden z najciekawszych numerów Posdnuosa, Trugoya i Maseo. Raperzy rozprawiają o sprawach damsko-męskich, a towarzyszy im iście hipnotyzujący beat, autorstwa Kev Browna. Ciekawie dobrany sampel z uzależniającą melodią, pulsujący bas. Refren znanej z innych nagrań zespołu Elizabeth „Yummy” Bingham tylko dodaje temu wszystkiemu uroku, choć z pozoru nie jest jakiś szczególny. Special nie był singlem, więc mógł umknąć słuchaczowi na tle innych nagrań, choćby tych z Cee-Lo Greenem i Slick Rickiem. Wyzwala we mnie dużo emocji i słucham go minimum raz dziennie. Gdyby natomiast ktoś spytał mnie o to, jak za pomocą jednego utworu zdefiniować hip-hop, rozważałbym ten numer De La Soul jako jeden z pierwszych.