Dwa lata po oryginalnej premierze, za pośrednictwem wydawnictwa SQN, na polski rynek trafiła najważniejsza biografia Tupaca. Książka nazywa się po prostu Tupac Shakur. Autoryzowana biografia, a autorką jest Staci Robinson. Ten dopisek „autoryzowana biografia” może w pierwszej chwili budzić uśmiech, bo przecież 2Pac nie żyje od prawie 30 lat, ale chodzi tu oczywiście o jego matkę, która dała zielone światło i udostępniła materiały, dzięki czemu autorka miała łatwiejszy dostęp do rodziny i znajomych 2Paca. Czytelnicy nieco bardziej zorientowani w temacie mogą się dziwić, że przecież Afeni Shakur też nie żyje od niemal dekady – ale ta biografia powstawała od bardzo dawna i na wiele lat trafiła do wydawniczej zamrażarki. Co równie istotne, Staci Robinson znała 2Paca osobiście – na pewno to także atut.
Te wszystkie konteksty są bardzo ważne, bo biografii 2Paca, czy nawet szerzej – książek o nim – powstało mnóstwo. Doczekaliśmy się nawet polskich publikacji o tej niezwykle popularnej w naszym kraju postaci. Niektóre analizują tylko teksty, inne skupiają się na kondensowaniu medialnych doniesień, jeszcze inne dotyczą poszczególnych części kariery 2Paca. Tutaj mamy stuprocentowe skupienie na życiorysie – od początku do końca. Oczywiście Staci porusza twórczość, ale raczej jej nie analizuje, nie skupia się na tym, jak była odbierana czy jaki miała wpływ na innych i na scenę. Najważniejsza pozostaje dla niej postać 2Paca.
I zacznijmy może od tego, że „autoryzowana biografia” mogłaby się kojarzyć z hagiografią, pomijaniem trudnych momentów czy wybielaniem wszystkich dookoła. Wydaje mi się, że Robinson w dużej mierze udało się tego uniknąć. Już opisując dzieciństwo 2Paca, autorka nie unika krytycznych fragmentów dotyczących jego matki. Jest mowa o tym, że nie wiedziała, kto jest ojcem 2Paca, że bieda, w której żyli, wynikała z tego, iż skupiała się bardziej na byciu aktywistką niż matką zarabiającą na rodzinę. Później czytamy o efektach trwającego przez wiele lat nałogu. Nie jest to oczywiście jednoznaczna krytyka Afeni – nikt nie twierdzi, że ogólnie była złą matką, bo o jej miłości do dzieci autorka także pisze. Tak czy inaczej, Staci Robinson na pewno nie starała się pudrować czy romantyzować dzieciństwa 2Paca, które po prostu było bardzo trudne.
Tak jak w wielu biografiach narzekam na to, że autorzy zbyt dużo miejsca poświęcają na nicniewnoszące dzieciństwo, tak tutaj wydaje się ono kluczowe dla tego, kim stał się 2Pac. Bieda, aktywizm i nałóg matki, częste przeprowadzki, mieszkanie z ciotką i jej rodziną, zmiany szkół, szybka konieczność podjęcia pracy – głównie po to, by dołożyć choć trochę do skromnego rodzinnego budżetu. To wszystko ukształtowało go nie tylko jako człowieka, ale też jako rapera. To, że przesiadywał na spotkaniach Czarnych Panter, a w domu słuchał matki opowiadającej o polityce i nierównościach, sprawiło, że tak bardzo nienawidził policji i tak często atakował system w swoich utworach. To, że żył w otoczeniu kobiet, spowodowało, że potrafił pisać tak czułe utwory dotyczące miłości. To, że pisał dużo wierszy, był aktorem, był zachęcany do występów przed rodziną – sprawiało, że bardzo łatwo przychodziło mu pisanie tekstów i mimo relatywnie krótkiej kariery był w stanie zarejestrować mnóstwo utworów.
Dzieciństwo spowodowało też, że 2Pac był nieufny wobec władz czy policji. Staci Robinson kilka razy przywołuje sytuacje, kiedy raper „odpalał się” na sam widok policjantów, atakował ich słownie, obrażał – przez co został przecież raz dotkliwie pobity. Autorka skrupulatnie, atom po atomie, buduje pogłębiony obraz 2Paca – z jego wadami i zaletami. Sporo dowiadujemy się o jego karierze aktorskiej, o tym, jak ze zwykłego chłopaka zmieniał się w supergwiazdę, jak zachłysnął się sławą, która dość szybko go zmieniła. Co – tu już mój osobisty komentarz – wydaje się chyba naturalne. Wyrwał się z biedy, osiągnął wszystko, o czym marzył, był na topie, a jednocześnie wciąż był młodym, niekoniecznie w 100% dojrzałym człowiekiem. A życie miał niesamowicie intensywne i szybkie – od debiutu z Digital Underground do ostatniego albumu wydanego za życia minęło 6 lat: zdążył nagrać 4 solówki (w tym jedną dwupłytową), a piąta – Don Killuminati – była w zasadzie skończona. Doliczmy do tego Thug Life Vol 1, masę współprac, mnóstwo niewydanych kawałków (przecież kilka znanych hitów Tupaca to rzeczy pośmiertne.) Zdążył wystąpić w kilku filmach i mieć sporo kłopotów z prawem – trudno sobie wyobrazić, jak olbrzymie miał moce przerobowe. Ale to było spełnienie jego marzeń: znakomite są fragmenty książki o tym, jak pojechał w pierwszą trasę z Digital Underground i zawsze próbował kraść show – choćby przekrzykując wszystkich innych na scenie. Raperzy z zespołu przyznawali, że niesamowicie ich wkurzał, ale jednocześnie doceniali jego niewątpliwy geniusz.
Jeśli chodzi o wątki kontrowersyjne, to oczywiście mamy opis sprawy sądowej, przez którą 2Pac trafił do więzienia – chodziło o molestowanie. I tutaj brakuje mi trochę głębi – może jakichś akt sądowych – bo mamy głównie wersję 2Paca i oczywiście to, że był niewinny i trafił tam „za nic”, a niekoniecznie wiemy, jaka logika kierowała sądem. Podobny niedosyt pozostawiają fragmenty o beefie z Biggiem – oczywiście ten wątek się pojawia, jest opisany nieźle, ale czytałem głębsze opracowania. I tak jak mówiłem – Robinson nie skupia się na twórczości. Wiele kawałków jest wspomnianych, są cytaty, zdjęcia oryginalnie napisanych tekstów (co bardzo ubarwia lekturę), ale to nie analiza tego, co 2Pac–raper stworzył. Nie twierdzę, że to powinno się znaleźć, bo książka musiałaby mieć ogromne rozmiary, ale jeśli tego oczekujecie, to musicie szukać gdzie indziej.
Tak czy inaczej: Tupac Shakur. Autoryzowana biografia to książka kompletna, dobrze napisana, dobrze poprowadzona, z wieloma źródłami, wypowiedziami osób bliskich artyście, ze słowami nie tylko pochwalnymi, ale też krytycznym spojrzeniem – w skrócie: z mięsem. Nie wahajcie się jej kupić, to naprawdę doskonała biografia.




