Witam. Powiedzieliśmy już sobie o El-P, który prowadząc Def Jux przez 10 lat miał ogromny wpływ na kształtowanie się brzmienia o którym tu piszę od pięciu tygodni – więc tym razem trzeba poruszyć temat właściciela równie istotnej wytwórni, czyli Sluga i (w 1/4) jego Rhymesayers Entertainment. Label ten został założony przez czterech fanatyków rapu: Sluga, Anta, Sab’a, oraz Siddiq w roku 1995 i działa po dzień dzisiejszy.
Sean Michael Daley urodził się w 1972 w Minneapolis i ma on na swoim koncie tyle nagranego materiału, że będę musiał tu robić dość spore przeskoki i pominięcia. O projekcie FELT z Mursem napiszę w felietonie z numerem 21, a o Deep Puddle Dynamics za tydzień. Wracając. Posiada on korzenie irlandzkie, norweskie, oraz indiańskie (w sensie Native American). Ksywa wzięła się od ojca – który nazywał go Little Sluggo. Warto tutaj podkreślić, że wszystkie albumy solowe jakie wydał, są na bitach Anta. Zdecydowanie więcej ludzi kojarzy nazwę ich duetu – Atmosphere, niż określenie Slug/Ant. Z debiutem weszli w 1997 i od samego początku prezentowali wysoki poziom. Nie znajdziecie tu na przestrzeni lat jakiegoś niesamowitego progresu – co najwyżej taki życiowy, ze zbieraniem nowych doświadczeń na pierwszym planie. Bo bity i technika bronią się po dziś dzień tak samo dobrze. Wtedy w ekipie byli jeszcze: Spawn, Stress, oraz Beyond – ale dość szybko poznikali.

Oprócz wspomnianych powyżej grup, wchodził on jeszcze w skład Headshots – co zaskutkowało wydaniem bardzo dobrego materiału w 1999 o nazwie Se7en, ale była także ekipa The Dynospectrum (Slug, I Self Devine, Sab the Artist, Swift) z której również urodził się tylko jeden pełnoprawny album – o dokładnie takiej samej nazwie jak grupa. Był to rok 1998.

W roku 2000 gdzieś pomiędzy kolejnymi LP – panowie postanowili rozpocząć serię która będzie nosiła miano Sad Clown. Łącznie wyjdzie 6 EP przez następnych 8 lat składających się na kolejne części sagi. Dwoma najpopularniejszymi są Sad Clown Bad Summer 9 (2007), oraz Sad Clown Bad Spring 12 (2008).

Na moment obecny jako Atmosphere (wraz z Antem), mają na swoim koncie 10 LP i 12 EP. Warto wyróżnić tutaj God Loves Ugly z roku 2002 – które uchodzi za jedną z ich najważniejszych płyt, oraz Mi Vida Local z 2018 które było powrotem na dobre tory po dość nijakim Fishing Blues z 2016. Jak można się domyślać, od mniej więcej 2011 roku jest to rap o bardzo mocnym osadzeniu w rzeczywistości posiadania i wychowywania dzieci. Ostatnio też o co raz bardziej uciekającym czasie. Próżno tu szukać wielokrotnych metafor ukrytych w metaforach jak u Aesop Rocka, tematyki sci-fi jak u El-P, czy tak mocno społecznego zabarwienia jak u Mr. Lifa. Tu życie toczy się zdecydowanie wolniej, a problemy są mniejszej wagi, chociaż z niektórych perspektyw jest to waga ogromna. Jeśli wiecie o czym mówię.

A samo Rhymesayers Entertainment? Cały czas ma się tak samo dobrze jak w początkach swojej działalności. Mają swój budynek połączony ze sklepem z płytami w Minneapolis. Do najważniejszych postaci które tu wydawały musimy zaliczyć takich raperów jak: Aesop Rock, Brother Ali, Eyedea, Evidence, Murs (jako FELT ze Slugiem), Rob Sonic (jako Hail Mary Mallon z Aesopem), Blueprint (jako Soul Position z RJD2), oraz P.O.S. Pierwszym wydanym albumem było Beyond – Comparison (1996), ostatnim na ten moment wydanym albumem jest Prof – Powderhorn Suites (2020). Nie planuję robić osobnego felietonu o Profie, więc wrzucę go tutaj tak bonusowo dla chętnych do sprawdzenia. Ale żeby nie było – numer na którym również pojawia się Sean.

Podsumowanie: Slugowi nigdy się nigdzie nie spieszyło, nie miał on ciśnienia na cokolwiek. Rodzina, prowadzenie labelu, granie koncertów, znowu rodzina, pisanie tekstów i ich nagrywanie. Tyle. Prędzej nawinie on o pomaganiu konkretnym ludziom, niż o problemach trawiących całe społeczeństwo. Technika i flow przychodzi mu na tym etapie automatycznie, a Ant jest bardzo solidnym producentem – co sprawia że zawsze jak wychodzi od nich coś nowego, to można mieć pewność w kwestii solidnego brzmienia. Polecam na poprawienie sobie humoru z rana, oraz na słoneczne dni.