Witam. Nie chcę tu robić jakiejś super prywaty, ale powiem tak – dbajcie o higienę uszu, bo jak któregoś dnia znikąd przyjdzie zapalenie to was zmiecie z planszy. Okrutne uczucie.
Richard Terfry urodził się w 1972 i jak się okazuje, jest z Kanady a nie ze Stanów. To trochę burzy obraz tej serii bo do tej pory zajmowałem się tu tylko ludźmi z US, ale powiedzmy że to taki wyjątek. Wydawał w kilku amerykańskich labelach, stąd moja pomyłka. Nagrał on wystarczająco rapowych albumów aby obsadzić wszystkie pięć linków – natomiast nagrał też wystarczająco nie-rapowych żeby dziś raczej mówić o nim jako o muzyku zajmującym się bluesem, rockiem, folkiem czy country. Buck poza swoją główną ksywą znany był momentami jako: DJ Critical, Haslam, Ref Rich, Richard Terfry, Stinkin’ Rich, Dirk Thornton, Richie, oraz Uncle Climax – każda z tych ksyw charakteryzowała się nieco innym podejściem do klimatu nagrywanych numerów. Wracając do biografii. Richard wychowywał się 40km na północ od Halifax, czyli w skrócie totalne zadupie (chociaż zdarzają się gorsze w Kanadzie). Najbliższe konkretne metropolie czyli Quebec City i Boston miał po 3/4 godziny samolotem lub 10 godzin samochodem. Gdy miał 16 lat to marzył o karierze koszykarza, lecz kontuzja to skutecznie zabiła. Żeby odbierać radio z Halifax puszczające hip-hop, był on zmuszony wchodzić na drzewo i tam go słuchać. Pierwszy numer nagrał w 1990, ale do debiutów w 1995/96 trochę rzeki musiało upłynąć. Wszedł na scenę dość nieśmiało, za to z bardzo dużą częstotliwością wydawania nowych nagrań.

Ciężko zliczyć ile płyt wydał, ale tych najważniejszych jako Buck (bez liczenia singli) jest 15/16. Jego najpopularniejszego numeru czyli The Centaur ‎tutaj akurat nie ma, ponieważ był to winyl-singiel. Kurde właśnie odkryłem że Buck ma track który nazywa się Lil’ Taste of Poland” i jest to bit na polskim samplu z polskim wokalem. Taka ciekawostka. Moim zdaniem jego najlepszy album to Square z 2002. Zachęcam do sprawdzenia, jako fani tej serii zdecydowanie nie będziecie zawiedzeni. Jeśli chodzi o labele w których wydawał na przestrzeni kariery – Warner Elektra Atlantic, Anticon, Strange Famous Records, Warner Music Canada (oni są odpowiedzialni za dostępność jego starych płyt w wersjach fizycznych za sensowną cenę po dziś dzień), czy Metaforensics czyli mikro-label rapera Sixtoo. Część rzeczy (głównie te mniej ważne) wydawał własnym sumptem.

Mam bardzo mocne wrażenie że on sam siedział nad pisaniem swojej Wikipedii, bo to ile tu jest szczegółowych informacji – to nie ma opcji. No nie da się tak w przypadku gościa stanowiącego całkowity underground. Odsyłam was tam po szczegółowy opis np. tego że grał w orkiestrze symfonicznej w 2008 albo o tym jakie utwory jakich zespołów samplował na albumie 20 Odd Years złożonym z 4xEP.

Mam wrażenie że ten tekst wyszedł bardziej lakonicznie niż bym chciał, ale no nie będę oszukiwał – Buck jest przeciętnym raperem, naaaawet okej producentem i to tyle. Nigdy nie byłem za bardzo jego fanem, ale stwierdziłem że fajnie by było jakby się znalazł w tej serii za zasługi i upór w tworzeniu. Widać i słychać że ma do tego pasję i szacun za poświęcenie swojego życia temu hobby. Więcej tego w podsumowaniu. Tu akurat numer z płyty Neverlove, która poza kilkoma momentami była tragiczna. Próbował na niej dorównać obecnym trendom i wychodziły straszne syfy typu singiel „Super Pretty Naughty”. Brr.

Generalnie jego całe życie kręci się wokół muzyki, ponieważ na co dzień pracuje w radiu. Trochę jak Afrojax. Jesteśmy przy jego ostatniej na ten moment rzeczy, czyli projekcie na bitach Controllera 7. Słuchałem go przy okazji premiery i mi się względnie podobało. Akceptowalna rzecz na spacer. Jeszcze tak słowem zakończenia o współpracach które podejmował na szerszą skalę niż jeden utwór: Bike for Three! (on i Greetings from Tuskan), Sebutones (on i Sixtoo), oraz ten album czyli Tommy and Richie (on i Controller 7).

Podsumowanie: Buck 65 to człowiek orkiestra, jako-taki raper który na 99% do końca swojego życia będzie zasilał podziemie (a nawet momentami podziemie podziemia). Poza pojedynczymi fajnymi albumami jak Square czy Billy – mocno przeciętny. Zawsze stał w tle względem największych tuzów undergroundu i pomimo tysięcy godzin w studio.. no nie udało mu się nigdy stworzyć czegoś poziomem porównywalnego do rzeczy Sole’a, El-P czy Aesopa. Taki chłopek roztropek próbujący swoich sił w pięciu innych gatunkach z umiarkowanymi sukcesami.