Witam. Dziś pierwszy raz odkąd prowadzę ten cykl – omówię życiorys i karierę rapera który nie zajmuje się jednocześnie produkcją bitów, co cała pozostała trójka robiła. Wychodzimy poza NYC, do Bostonu.


Jeffrey Haynes urodził się w 1977 w mieście z którego są Celtics – jako ciekawostkę warto odnotować część jego korzeni sięgających na wyspę Barbados. Zaczął być aktywny w 1994, kiedy podczas pobytu na Colgate University na jednym z koncertów zażył psylocybinę i podczas halucynacji wpadł na pomysł swojej obecnej ksywki, od postaci która mu się ukazała. Przedstawiła się jako The Liftedly Man. Tak to się zaczęło. Z debiutem wszedł w 2000 z pomocą El-P nakładem Definitive Jux. Był to początek tej wytwórni. Za bity głównie odpowiadał DJ Fakts One z którym kilka lat później założą trio The Perceptionists, dodatkowo z udziałem (chyba) jego najlepszego przyjaciela który jednocześnie jest raperem – Akrobatika.

Projekt został przyjęty pozytywnie, Def Jux zaczęło budować swoją „nieco-podziemną” legendę, a Mr. Lif z metaforycznym wiatrem w żaglach już 2 lata później wysmażył bardzo solidny debiut – I Phantom. Oceny krytyków oscylowały gdzieś wokół 7/10 – 8.5/10. Podczas gdy El-P na pierwszym projekcie odpowiadał tylko za jeden bit, tutaj wykonał ich sześć. Nadało to całości typowo jego agresywniejszy klimat – co perfekcyjnie odpowiadało Lifowi, który głównie na takich podkładach będzie poruszał się przez wiele lat.

Dalej był debiut we wspomnianym trio raper/raper/DJ oraz płyta o nazwie Mo' Mega, gdzie jego powiązania z resztą tej sceny nieco urosły – o czym mogą świadczyć gościnne udziały takich raperów jak Aesop Rock, Murs, Blueprint, czy ponownie El-P i Akrobatik. Ciekawostka o Black Dialogue – jest tam jeden utwór, gdzie na feacie obok siebie są Guru i Camu Tao. Czyli dwójka raperów która już od wielu lat nie żyje. Dodatkowo utwór ten pojawiał się w grze do której mam ogromny sentyment, czyli Skate 3. Cały album jest warty polecenia, wspólny język jaki między sobą znalazła ta trójka powoduje że wszystko brzmi tutaj płynnie i naturalnie.

Tutaj dochodzimy do momentu, kiedy następuje rozwiązanie Def Jux lub ma ono wystąpić w przeciągu następnych kilku miesięcy. Jeffrey decyduje się wydać nowe solo po trzech latach przerwy od poprzedniego w Bloodbot Tactical Enterprises – jego własnej wytwórni, w której nie wyszło potem nic innego. Trochę jak Rob Sonic przy okazji Alice in Thunderdome. Wracając – „I Heard It Today” jest najbardziej politycznym albumem w dyskografii Mr. Lifa, moim zdaniem już trochę za bardzo. Chociaż w przyszłości (teraz?) może on posłużyć jako dość ciekawa perspektywa na życie w USA w 2009.

Następne kilka lat było dość ciche, kompletnie odpuścił robienie rapu poza okazyjnymi udziałami gościnnymi. Dopiero w 2016 powrócił i związał się z Mello Music Group, gdzie wydał solo Don’t Look Down oraz absolutnie kapitalne EP na bitach L’Orange (znanego ze współpracy z Kool Keithem), które jest jednym długim storytellingiem osadzonym w sci-fi. Uważam, że jest to najlepsza rzecz w jego solowym dorobku – póki co ostatnia.

Rok po tym pojawił się drugi album od The Perceptionists o nazwie Resolution, lecz gdzieś w międzyczasie odszedł DJ Fakts One – także dziś jest to tylko duet Mr. Lif/Akrobatik.

Podsumowanie: pomimo specyficznej barwy głosu do której trzeba się przyzwyczaić – Mr. Lif oferuje w swoich tekstach bardzo błyskotliwe opisy rzeczywistości. Może nieco zbyt polityczne. Chociaż w ostatnich latach jego aktywność na scenie zmalała, to warto go śledzić. Jest to zawodnik zawsze dostarczający jakościowy materiał, bez wyraźnie słabszych momentów w dyskografii. Nie traktuje on rapu jako pracy – rzuca nowe materiały tylko kiedy ma na to ochotę, co sprawia że często znika na 3/4 lata.