Witam. Przez pewne sprawy będę miał jeszcze mniej czasu na pisanie niż do tej pory – ale spróbuję względnie utrzymać poziom. Z resztą – ja tu jestem tylko tłem, macie się skupić na muzyce a nie moim gadaniu. Zaznaczam że dzisiejszy tekst jest.. dość intensywny w negatywne przeżycia, na wszelki wypadek ostrzegam.
Christian Palko jest raperem i czasem aktorem. Urodził się w Würzburgu w 1973, ponieważ jego ojciec pracował w tamtejszej policji – ale został odesłany do Stanów z powodu używania heroiny, więc gdy Cage miał 4 lata został mieszkańcem Middletown w Stanie Nowy Jork. Tu jest pewien szczegół który pominę – to trochę za mocne. Odsyłam na Wikipedię. W każdym razie – ojciec został aresztowany, a wujek był człowiekiem o ciężkiej ręce. Także Christian jak w wielu podobnych przypadkach wpadł w problemy z alkoholem, jaraniem, oraz co już nieco mniej klasyczne – PCP, kokainą i LSD. Nie jest tajemnicą że skończyło się to wyrzuceniem ze szkoły. Bywał kilkukrotnie aresztowany za posiadanie tych substancji jak i toczenie walk na gołe pięści na ulicach podczas nocnego życia. W pewnym momencie gdy kolejny raz stał przed sądem – jego matka przekonała wszystkich wokół że Cage jest niestabilny psychicznie, co zaskutkowało wysłaniem go do szpitala psychiatrycznego na dwa tygodnie. Tam specjalista się pomylił i przepisał mu Prozac chociaż nie powinien, co skończyło się 16-miesięcznym pobytem i poważnym problemem z myślami i próbami samobójczymi. Jak możecie się domyślić, wszystko skończyło się dobrze i zaraz po wyjściu postanowił zostać raperem. Zrobiłbym tu pewien niesmaczny żart, ale no.. kto zna mój stosunek do większości mainstreamowej sceny to wie o co chodzi.
Więc – na początku miał ksywę Alex (która wzięła się z Mechanicznej Pomarańczy). Po wydaniu demówki z pierwszymi próbami rapowania, poznał gościa o ksywie Pete Nice który zajarał się jego stylem i pozwolił mu pojawić się gościnnie na swoim albumie Dust to Dust. Wtedy to Pete Nice przedstawił Cage’a takiemu amerykańskiemu odpowiednikowi Hirka Wrony – który zwał się Bobbito García i prowadził program o rapie w radiu. To rozpędziło na dobre spiralę zbierania fanów i poklasku w podziemiu. Zaczął wtedy współpracować z takimi grupami/osobami jak: KMD, Kurious Jorge, K-Solo, Godfather Don, Necro, Artifacts, Pharoahe Monch, oraz El-P. Miał podpisany kontrakt z Columbia Records, ale wtedy zaczął wracać do narkotyków więc Columbia owy kontrakt zerwała. Zbiegło się to w czasie z narodzinami jego córki. Wtedy García zaproponował mu kontrakt we Fondle 'Em Records co nawet wypaliło i w 1997 wydał on swoje pierwsze dwa utwory w legalnej formie. W grudniu tego roku wychodzi Slim Shady EP, a Cage jest wściekły z powodu kopiowania jego patentów przez Eminema. Niedługo później poznaje on duet The High & Mighty i w trójkę w 2001 wydają projekt o nazwie Porn Again. Dodało to nieco wiatru w skrzydła Christianowi i rok później w wytwórni Eastern Conference Records wychodzi jego solowy debiut – Movies for the Blind.

Wtedy też zakłada grupę The Weathermen (o której już tutaj wspominałem) i wydają w 2003 roku album The Conspiracy. Tego samego roku nagrywa pierwszą EPkę w karierze – Weatherproof, oraz postanawia opuścić Eastern Conference z powodu braku otrzymania części należnych mu pieniędzy za debiut. Zawiązuje wtedy znajomość z kuzynem Redmana – Tame One, z którym zakładają duet Leak Bros. W 2004 wychodzi ich jedyny album – Waterworld.

Otrzymuje wtedy propozycję dołączenia do Interscope Records, lecz jego kosa z Eminemem nadal trwa – plus sam zarząd uważa że jego rzeczy nie trafią do przeciętnego słuchacza, są zbyt undergroundowe i skomplikowane. Wtedy w 2005 wchodzi stary znajomy El-P i podpisują deal, na bazie którego Cage zostaje członkiem Definitive Jux, przy okazji wydając swój najlepszy album w karierze – Hell’s Winter. Przynosi mu on na tyle rozgłosu, że Shia LaBeouf chce nakręcić film biograficzny o historii człowieka, który z najniższego bagna stał się jedną z czołowych postaci alternatywnego rapu w Stanach, obok Aesop Rocka, wspomnianego El-P, czy Sluga. Wtedy też sam Cage mówi że oficjalnie skończył z narkotykami i uważa je za totalny syf, do którego nigdy nie wróci. Po wydaniu albumu który dzisiaj uchodzi za klasyk wśród innych albumów o których tutaj piszę od kilku miesięcy – robi sobie przerwę od rapowania na 3 lata i powraca w 2009 z dwoma projektami. I Never Knew You, oraz Depart from Me. Powstają one w dość sporym dołku emocjonalnym spowodowanym śmiercią Camu Tao. Skręca wtedy w klimat łączenia rapu z rockiem.

W 2010 pojawia się gościnnie u Kid Cudiego na albumie Man On The Moon II: The Legend of Mr. Rager, w utworze Maniac na bazie którego potem powstaje film krótkometrażowy w którym sam występuje. Następuje wtedy wspominane przeze mnie kilkukrotnie – zawieszenie działalności Def Jux, a Christian przenosi się do Tribute Records. Po kolejnej kilkuletniej przerwie od rapowania (która pozbawia go sporej części fanów, spychając go trochę w niebyt zapomnienia) powraca w 2013 z albumem Kill the Architect, wydanym o dziwo w Eastern Conference, z którym po latach rozłąki się dogadał.

W podobnym czasie pojawia się jeszcze jako aktor w dwóch filmach, po czym dzieje się rzecz dość przewidywalna na tym etapie – znika na kolejne 4 lata, po czym powraca pod ksywą Sam Hill gdzie wciela się w siebie z czasów największych problemów z narkotykami, wydając album Book ov Sam: Infernal Depths. Wtedy ilość jego aktywnych fanów można policzyć na palcach obu rąk, co sprawia że ten jak i następny projekt wychodzą nielegalnie. Tak. Zatoczył on pełne koło wygrzebując się praktycznie z grobu, rosnąc w podziemiu do etapu gdzie miał kontrakt z Columbia i propozycję od Interscope, by to stracić na rzecz rozwijania Def Jux z przyjaciółmi (to akurat in +), by również to stracić po zamknięciu labelu – wrócić do Eastern Conference w którym wydał swój debiut w 2002 i ostatni legal w 2013, po to by stracić również to i cofnąć się do podziemia, w którym siedzi do dzisiaj.
Jego ostatni na ten moment album – Death Miracles, jest ze stycznia 2020.

Podsumowanie? Nie wiem. W podziemiu legenda, człowiek który wygrał z rzucanymi mu pod nogi kłodami najbardziej jak się dało – aby po czasie zniknąć ze sceny na własne życzenie. Jeśli chodzi o flow i technikę to nie mam mu kompletnie nic do zarzucenia, lirycznie bywało różnie. Najbardziej polecam album Hell’s Winter.
Nie mam pojęcia jak ocenić tego człowieka – pozostawiam to wam.