Witam. Bez zbędnego przedłużania przechodzimy do treści właściwej.
Jared Bridgeman pochodzi z Bostonu i urodził się jakoś na przełomie ’70 i ’80. Aktywny na scenie od 1998. Ma styl dość podobny do Mr. Lifa, z którym znają się od wielu lat i mają projekt The Perceptionists – więc gdzieś nawzajem się pod tym kątem przenikają. Klimat? Oldschoolowo-trueschoolowy, a jednak niebanalny. Często w swoich tekstach poza tematyką społeczną poruszał tematy bardziej abstrakcyjne, zahaczające o fikcję literacką. Dość charakterystyczny wokal, charyzmatyczne flow. Rzeczy które jest w stanie robić z tekstami – te „akrobacje słowne” przyczyniły się do wyboru pseudonimu. Pierwszym singlem jaki oficjalnie wydał było „Ruff Enuff”.

Debiutanckie LP pt. Balance wyszło w Coup d’État w 2003 roku i był to materiał solidny, zbudowany na latach obserwacji, pisania i szlifowania stylu. Miał już wtedy wokół siebie pewien fanbase – za sprawą The EP nagranego w 2002, featów u Lifa (na takich numerach jak Avengers, czy Post Mortem), oraz wspomnianego Ruff Enuff po którym wydał również dwa kolejne single: Internet MCs i Say Yes Say Word.

Niedługo potem powstało The Perceptionists o którym wspominałem w felietonie numer 4, wjechali wtedy z mixtape’m The Razor – a po mniej więcej roku od powstania wydana została płyta Black Dialogue. Drugim solowym albumem jaki zrobił Akrobatik było Absolute Value z 2008. Moim zdaniem najsłabszy, ale nadal w porządku. Ciekawostka: jego muzyka znalazła się w bardzo dobrym serialu The Wire.

W 2011 Jared trafił do szpitala z pękniętą zastawką serca, o czym opowiedział w swoim ostatnim na ten moment solowym LP – Built to Last (2014). Powiedziałbym wam coś więcej, ale znowu ze źródłami jest dość biednie.

Po wydaniu w 2017 projektu Resolution w duecie który tutaj już kilka razy padł, zawiesił swoją działalność, po prostu przestał się udzielać i na moment obecny nic nie zapowiada się na wielki powrót. Chociaż, jest możliwość że szykuje czwarte LP po ponad sześciu latach od ostatniego.

Podsumowanie: Akrobatik jest konkretnym i zdolnym raperem, który zawsze stał w cieniu. Nagrywa tylko gdy ma faktycznie coś do przekazania, o czym może świadczyć solowy dorobek 3xLP, trzech kompilacji (2002, 2003, 2007) i 1xEP przez 22 lata. Mogę go polecić wszystkim – którzy nie mają zbyt dużego przekonania do brzmień alternatywnych i preferują klasykę. Jest to dobry punkt wejścia, z którego można przeskoczyć na Lifa, potem na El-P, następnie na Aesopa, etc.


„Faczyński i Kidd jak Akrobatik i Mr. Lif”