Po dobrze przyjętym „Rollerze” Miły ATZ postanowił wydać album dwupłytowy. „Acid Moro” to 76 minut muzyki podzielonej… w zasadzie nie wiadomo, w jaki sposób. Z jednej strony pierwszemu CDkowi bliżej Wielkiej Brytanii, a druga część jest bardziej klasyczna i lowpassowa, ale od obu tych reguł znajdziemy wyjątki. „Acid Moro” jest też przepełnione gośćmi, którzy zwykle nie stanowią wartości dodanej, a także wyprodukowane w dość bezpieczny – by nie powiedzieć nijaki – sposób. Zapraszam na krótką recenzję.
poprzedni artykuł
Tede Special: S.P.O.R.T.
Autor podcastu Rap MATTers
sprawdź też:
Żaden syty kot | Mada – Aoshima (2026)
5 dni temu
Prequel: Ice-T – Rhyme Pays (1987)
2 tygodnie temu
Mroku: „Można krytykować coś, co się kocha” (wywiad)
3 tygodnie temu




