Po dobrze przyjętym „Rollerze” Miły ATZ postanowił wydać album dwupłytowy. „Acid Moro” to 76 minut muzyki podzielonej… w zasadzie nie wiadomo, w jaki sposób. Z jednej strony pierwszemu CDkowi bliżej Wielkiej Brytanii, a druga część jest bardziej klasyczna i lowpassowa, ale od obu tych reguł znajdziemy wyjątki. „Acid Moro” jest też przepełnione gośćmi, którzy zwykle nie stanowią wartości dodanej, a także wyprodukowane w dość bezpieczny – by nie powiedzieć nijaki – sposób. Zapraszam na krótką recenzję.
poprzedni artykuł
Tede Special: S.P.O.R.T.
Autor podcastu Rap MATTers
sprawdź też:
Za co kocham Zadie Smith?
7 godzin temu
Rytm ziemi bije w Polsce. Czerwone Gitary i funk
1 tydzień temu
Z Rzeszowa na świat | Michał Tomasik – Red Flag (2025)
2 tygodnie temu




