Borixon, Borygo, Rekin, 5KDM to nie tylko raper, MC, ludowy wieszcz, ale i fest szponciciel.
Już 23 lata temu szponcił na bitach Cameya, nagrywając jeden z najlepszych albumów w swojej karierze: „Mam 5 gram”. „Hip-Hop-Szponce” to podręcznikowy imprezowy hicior na miarę 2002 r., który dziś, dość niespodziewanie, może zyskać drugą młodość. Przynosi bowiem, jak się okazuje, wyszukiwane przez wielu wyjaśnienie „tajemniczego” słowa szponcić, które było w powszechnym użyciu na południu Polski na początku XXI wieku („poczekam, jak zagrasz w Kielcach koncert, bo w tamtym mieście to nieźle szponcę”), a 8416 dni po wydaniu drugiej płyty solowej Borixona zwyciężyło w plebiscycie organizowanym przez Wydawnictwo Naukowe PWN, zyskując tytuł „Młodzieżowego Słowa Roku 2025”.
Wywodzi się ono z grypsery i było znane już w latach 80-tych. Przestępcze intrygi, konflikty, awantury i oszustwa z biegiem czasu zmieniły się w przewinienia mniejszego kalibru: hałasowanie deskorolkami na skwerach, malowanie graffiti i imprezowanie przy, czasami nielegalnych, substancjach oraz dźwiękach wolnego stylu i bitboxu (lub muzyki z boomboxa, jeśli kogoś było stać na taki sprzęt i baterie).
Śpiewajmy więc za wieszczem Tomaszem definicję szpontów i szponcenia sprzed grubo ponad 20 lat:
Hip-Hop produkcje są dziś
I będą, kurwa, szponcić! (…)
Hawajska koszula, kto szponci, nie zamula.
Rap to brawura – popatrz po murach:
Srebro przy srebrze (…)
Wyskocz na deskę! Pierdolnij kreskę!
Idź na imprezkę! Pierdol niebieskie!
Warto zwrócić uwagę na dwuznaczność wyrażenia „pierdolnij kreskę”, które może być nawiązaniem do malowania „sreber” na murach, przy tworzeniu których niejedną kreskę trzeba sprayem „pierdolnąć” (patrz również: „Ciągnij te kreski” warszawskiego zespołu Echo), co szanujemy, ale może też oznaczać wciągnięcie nosem działki narkotyku, co szkalujemy i stanowczo odradzamy (a pewne śląskie tropy z przełomu wieków prowadzą wprost do szponcenia jako synonimu rekreacyjnego używania krajówy, czyli polaka)!
Co do „pierdolenia niebieskiego” – w tej kwestii nadal nic się nie zmieniło.
Jak widać słowa zapisane przez prawdziwych poetów nie mają terminu ważności i w najmniej spodziewanych chwilach wracają do łask i w światła reflektorów. Quod erat demonstrandum.




