Atlanta od zawsze była jednym z najważniejszych ośrodków amerykańskiego hip-hopu, co dla każdego kolejnego pokolenia raperów wiązało się z większą presją niż w pozostałej części Stanów Zjednoczonych. W takich okolicznościach rozpoczynał swoją przygodę z muzyką Young Nudy. Pierwszy raz usłyszałem o nim za sprawą krótkiej zwrotki w utworze ze składanki Dreamville Down Bad – potężnym bangerze, muzycznie nawiązującym do rapu z lat osiemdziesiątych. Mimo to jego twórczość jest spuścizną brzmienia takich artystów jak T.I. czy Young Jeezy, a nie Dungeon Family.
Zdarzało się Young Nudy’emu współpracować z największymi nazwiskami z branży, choćby z 21 Savage’em czy Pi’erre’em Bourne’em. A i tak na swoim debiutanckim albumie Anyways postawił na mniej znane niczym Ajax Amsterdam w 2019 roku. W obu przypadkach można powiedzieć o sukcesie. Półfinał Ligi Mistrzów to wielka rzecz, ale świeża i interesująca płyta również. Została wyprodukowana głównie przez 20rocket i Coupe, nie pojawili się na niej żadni goście. Pierwszy z nich odpowiada właśnie za F*** Me Mean.
W warstwie tekstowej mamy do czynienia ze zwykłym braggadocio, pochwałą hedonizmu, uprzedmiatawianiem kobiet. Czasem się zaśmiałem, mimo że nie padł żaden żart z ust Nudy’ego. Cenię jednak jego nawijkę. To zdecydowanie rapowanie po staremu, choć z wykorzystaniem auto-tune. W przeciętnych trapowych utworach często słychać połówki wersów, nastawione głównie na melodyjność. Auto-tune używa się tak niewłaściwie, że nawet ludzie ze słuchem absolutnym nie zrozumieją tekstu. Tutaj wersy są pełne, położone porządnie, auto-tune delikatny. F*** Me Mean to mówiąc najprościej kawał świetnej zabawy. A leady 20rocket’a układają się w tak wciągającą melodię, że można to porównać z binge’owaniem Gry o Tron. Chapeau bas.




