Technik i Figlina to DJ-e, turntablismem zajmujący się od ponad 30 lat. Dla wielu mogą być postaciami anonimowymi. Mam jednak nadzieję, że już nikt nie wypowie się o nich w podobny sposób po premierze ich wspólnego wydawnictwa. Niedługo Wychodzę Na Grochów zapowiada się bowiem arcyinteresująco. Tytuł płyty kojarzy się z wyjściem na podwórko każdego dzieciaka z grochowskiego osiedla lat dziewięćdziesiątych, co z kolei może sugerować nostalgiczny powrót do tamtych czasów w warstwie muzycznej. I istotnie – podkreślają to sami twórcy. Album stylistycznie ma czerpać garściami z okresu uważanego za złotą erę, lecz przewodnim instrumentem będzie gramofon. Na pierwszy singiel wybrano utwór Grochów, co wydaje się naturalnym posunięciem.

Grochów to tłuste bębny, cięty jazzowy sampel i przeszywający bas. Często śmieję się z podobnych określeń, używanych na wyrost, ale o tym numerze nie można inaczej powiedzieć. Klasyczny, niemalże pierwotny beat Chentka okraszony został wieloma cutami z przeróżnych kultowych numerów, ale też Batmana Burtona i kaset VHS. Ujęcia z tego nośnika pojawiają się w klimatycznym wideoklipie, który jest swego rodzaju hołdem dla występującego w klipie Marcina Rybki. Domową kamerą zarejestrowano chorego, ale nieustępliwego chłopaka, który również był rezydentem warszawskiego osiedla i próbował żyć tak, jak jego zdrowi koledzy. Z pasją i zaangażowaniem. Zarówno utwór, jak i teledysk przenoszą nas wprost do lat dziewięćdziesiątych. Do tego pojawia się tutaj rap Figliny, niedzisiejszy, jakby przeniesiony z początków tej muzyki w Polsce. Z czasów, w których teksty i nie zawsze perfekcyjne flow były wynikiem serca włożonego w tworzenie muzyki, a nie kalkulacji.

Słuchacze mają dzisiaj miliony płyt na wyciągnięcie ręki. Sami mogą decydować o tym, co włączyć w danej chwili, a czego lepiej unikać. W natłoku muzyki jej twórcy muszą się jakoś wyróżniać. Szczególnie DJ-e, którzy decydują się na zrealizowanie płyt turntablistycznych. Biorąc pod uwagę niszowość takiej muzyki, turntabliści muszą decydować się na takie ruchy z miłości do muzyki, a nie chęci jej spieniężenia. DJ Eprom na swoim ostatnim albumie wyróżniał się tym, że i muzycznie, i tekstowo zabierał nas do świata z 3000 roku, którym rządzą maszyny. Technik i Figlina poszli w stronę klasyki, ale wyróżniają się przede wszystkim formą, w jakiej wydają swoją muzykę.

Niedługo Wychodzę Na Grochów ma zostać wydany na winylu wraz z albumem fotograficznym. Jako kolekcjoner płyt analogowych dawno nie widziałem takiego posunięcia, o ile w ogóle. Za stronę wizualną odpowiada Technik, który w ramach działalności Let Em Know tworzył kiedyś najładniejsze klipy w Polsce. Teraz czas na najładniejsze wydanie płyty.