saburrakap to założyciel poznańskiego kolektywu NATURA2000, a $andro – młody, uzdolniony producent, pochodzący z Dąbrowy Górniczej. Owocem ich współpracy jest konceptualny album Organy, który w żadnym wypadku nie stanowi hołdu dla Davy’ego Jonesa z Piratów z Karaibów. Tytułowe organy odnoszą się do części ciała i pełnią rolę pretekstu do opowiedzenia o różnych rozterkach czy wspomnieniach saburry. Wszechstronny Poznaniak akurat na tym albumie występuje jako raper, a beaty, bardzo różnorodne, dostarczył mu jego kolega z Zagłębia Dąbrowskiego. Za najjaśniejszy punkt całego albumu uważam numer Skolioza, gdzie gościnnie pojawia się po prostu Kajtek oraz AZ-YL, również zasilająca szeregi NATURY2000. To utwór uzależniający, głównie za sprawą chwytliwego refrenu. Po pierwszym przesłuchaniu wyłączysz go dopiero po dojechaniu na miejsce, zakładając, że właśnie siedzisz w samochodzie.
Przyznaję, że patrząc na zestawienie twórców Skoliozy, nie spodziewałem się, że otrzymam taki numer. Na papierze wyglądało to zupełnie inaczej. saburrakap kojarzył mi się z trapowym kierunkiem, AZ-YL wydała świetną EP-kę w ubiegłym roku, ale zachowaną w stylistyce bliższej brytyjskiej elektronice. A płyty wyprodukowane przez $andro prędzej umieściłbym na półce obok dyskografii Company Flow niż A Tribe Called Quest. Wspominałem już, że produkcja na Organach jest różnorodna, więc musiało znaleźć się miejsce na numer, zmierzający w stronę bardziej klasycznych. Beatu nie wyjęto żywcem z 1995 roku, ale opiera się na podobnych założeniach. Charakterystyczne bębny na pierwszym planie, chórki, senna melodia, drobne wariacje na sam koniec.
Tekstom daleko tutaj do mistrzów gatunku jak Łona czy Bisz, ponieważ nie są aż tak wielowarstwowe, obrazowe czy pełne metafor. Nie oznacza to jednak, że są złe. Wręcz odwrotnie – na tle konkurencji się wyróżniają. Raperzy poruszają w nich problemy młodego człowieka, z którymi niełatwo sobie poradzić. Stawiają pewne dylematy, moralność podają w wątpliwość. A ze wsparciem AZ-YL w refrenie wyrażają wdzięczność za dojście do obecnego miejsca, co odbyło się niemałym kosztem.
Do Skoliozy powstał również teledysk, który równie dobrze moglibyśmy oglądać na kasecie VHS w czasach prosperity tego nośnika. Te bloki i ciuchy. Aż nostalgia się we mnie odzywa.




