Gdyby przyszło Wam do głowy przesłuchać nowy singiel Płomienia 81, to przemyślcie to jeszcze raz. Ja przesłuchałem i teraz chciałbym cofnąć czas. Pezet i Onar brzmią w nim, jakby napisali swoje zwrotki, nie wiedząc zupełnie, jaki będzie bit i jego tempo, a gdy go już usłyszeli, uznali, że nie mogą zmienić w nich ani słowa i za wszelką cenę muszą usiłować się w nim zmieścić. Dobra, już chuj, zostaw tak.

No pojebana akcja, przyznacie? Przecież oni potrafią rapować, a tutaj brzmią, jakby mieli po 14 lat i nagrywali pierwszy album do mikrofonu Skype’a ®. A żeby upewnić się na 100%, że nikt nie dosłucha kawałka do końca, jest tam też mostek, w którym Onar przeciąga sylaby jak jakiś Oskar. To zamierzony pastisz, Marcinie?

Pastisz przychodzi też na myśl, gdy popatrzymy na tytuł. NTM to skrót od Nietrzymania Moczu, czyli mimowolnego i niekontrolowanego wycieku moczu z pęcherza, który jest jednostką medyczną i chorobą cywilizacyjną. Już kiwałem z uznaniem głową, że panowie zwracają uwagę na ten ważny problem społeczny, może i słabą piosenką, ale liczą się intencje. Ale, ale… Onar rapuje, że „historia się pisze jak Kool Shen”, a „Ursynów to moje Seine-Saint-Denis”. Co prawda, później Pezet rapuje: „WaWa nie Saint-Denis”, ale to logiczne, Saint-Denis to dzielnica (wg francuskiego nazewnictwa „departament”) włączona do metropolii Paryża. Warszawa to miasto. Dzielnica to nie miasto. Dziękujemy Pawle za tę ważną lekcję geografii.

A więc to prawda – zrobiłem „wielkie oczy” – panowie na serio porównują się do zespołu Suprême NTM! By nie pozostawić wątpliwości, po zwrotkach krzyczą chórem: „JAK EN TE EM!!!”. Po co? Dlaczego? Może bardzo chcieliby być jak znacznie słynniejsi raperzy? Skoro muszą koniecznie przyrównywać do kogoś, niech im będzie, poczucie własnej wartości można budować na wiele sposobów, nie oceniam.

Pezet w zwrotce ma wers wers wers jak Benz Benz Benz i życzy ludziom sum sum sum i cen cen cen, bo zna to też i jak idziemy, to on też. Właściwie trudno o bardziej dobitny przykład pustosłowia: facet literalnie powtarza te same słowa chyba po to, żeby się sylaby w wersach zgadzały. Zapewne według niego to fajnie brzmi i nawiązuje do piosenek NTM. A wg Was?

Może chociaż bit? Widząc tak „duże” ksywki jak Szwed SWD i Sir Mich, współpracujące przy jednym bicie, uszami wyobraźni słyszałem już producencki majstersztyk, beat-fortecę, dzieło przez duże D. To, co do moich kanałów słuchowych dotarło faktycznie, to w najlepszym razie generyczny bit, który brzmi jak efekt wrzucenia w prompt AI kilku nut Chopina, kilku drillowych albumów z Francji i UK sprzed paru lat i polecenia: poproszę o to samo, co tutaj. Naprawdę do tak nijakiego podkładu potrzeba aż dwóch uznanych beatmakerów?

Nowa piosenka zespołu Płomień 81 przynajmniej przypomniała mi kilka starych, dla odmiany dobrych, wersów, które nadają się tu na puentę. Pierwszy: „Ktoś powiedział, że rap podupadł, że jak refren to dupa/ I czuje się, jakby ktoś mu wpychał plastik do ucha.” Tak właśnie się dzisiaj poczułem. Zwykły plastik udający szlachetne tworzywo.

Drugi: „Jak wypuszczą preorder, to wiedz, mordo, że to znak. Jaki? Że Onarowi kończy się hajs…?”