Uformowany pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku Native Tongues może i nie funkcjonował jakoś zbyt długo, ale jego wpływ na przyszłe pokolenia hip-hopowych artystów pozostaje nieoceniony. A Tribe Called Quest i De La Soul to najpopularniejsi członkowie kolektywu. Black Sheep, Jungle Brothers i Queen Latifah są równie ważni, ale dziś nieco rzadziej wraca się do ich twórczości. A już szczególnie do najmłodszego z nich – Chi-Aliego, a także drugiej kobiety z ekipy – Monie Love. Tymczasem jej debiut, zatytułowany Down to Earth to porcja solidnego rapu, utrzymanego zresztą w duchu Native Tongues. Mam na myśli zaangażowane społecznie teksty i warstwę muzyczną. Single promujące płytę raperki zdawały się to tylko potwierdzać.

It’s a Shame, zbudowany na samplu z klasycznego utworu The Spinners, jest siostrzanym wsparciem dla kobiet. A Monie in the Middle? Już rozpoczynający go break sugeruje muzyczny kierunek, w którym zaraz zacznie podążać. To ociekający funkiem numer, utrzymany w zdecydowanie lżejszym tonie. Za jego produkcję odpowiadają Andy Cox i David Steele. Najciekawsze jest jednak to, że gitary do obu utworów dogrywał sam Bootsy Collins.

Monie in the Middle zobrazowano zabawnym klipem, pełnym ludzi w strojach tak pstrokatych, jakby wzorowali się na Milesie Davisie. Idealnie koresponduje z treścią nagrania. Monie Love opowiada w nim o miłosnym trójkącie, ukazując wszystko z perspektywy szkolnej ławki. Jak sugeruje tytuł, znajduje się pomiędzy bezgranicznie zakochanym w niej koledze z klasy, a tym, do którego to ona żywi uczucia. Każdy z nas przeżył coś podobnego. Można więc się z tym utożsamiać lub – zależnie od wieku – wspominać z nostalgią. A z kolei wszyscy powinniśmy nieźle do niego potańczyć.