Już w styczniu otrzymaliśmy album, który – jak mniemam – pod koniec grudnia wciąż będzie uchodził jako jeden z najciekawszych w tym roku. Autorem We Are The Biobots jest DJ Eprom, czyli człowiek-orkiestra pochodzący z Jastrzębia-Zdroju. W dzień powszedni inżynier dźwięku, który odpowiada za brzmienie wielu polskich rapowych płyt. Tak się złożyło, że ostatnio występuje przede wszystkim w roli producenta i DJ-a. Chwilę przed premierą jego solowego krążka, ukazał się album Żyje się tylko raz Numera, gdzie za produkcję odpowiada three.50, a za część turntablistyczną – właśnie Eprom. Jednak to na swoim albumie naprawdę popuszcza wodze fantazji.

We Are The Biobots zawiera dziesięć unikatowych numerów w stylistyce electro, wyprodukowanych przez niego, a tematycznie utrzymanych w koncepcji opowiadania o ludziach-robotach. Do tego na płycie znajduje się mnóstwo skreczy i cutów, którymi można by było obdzielić setki nadchodzących w ciągu najbliższej dekady wydawnictw. Nie muszę chyba dodawać, kto tutaj głównie odpowiada za użycie gramofonów w sposób jakże ekwilibrystyczny?

Najbardziej zachęcający numer?

Zdaję sobie sprawę z tego, że electro może nie trafiać w poczucie estetyki każdego słuchacza. Nie jest to nurt najprzyjemniejszy dla ucha. Postanowiłem więc w inny sposób wykombinować jak zachęcić słuchacza do sprawdzenia całości. Wybrałem jeden utwór, który według mnie może trafić do większości. I żywię nadzieję, że potem na fali fascynacji tym jednym numerem, wielu słuchaczy z przyjemnością sięgnie po resztę albumu. W końcu żeby polubić jazz, najpierw musiałem pokochać Jazzmatazz. Najbardziej „przystępnym” utworem z płyty We Are The Biobots jest Jam of a Borg z gościnnym udziałem Daniela Drumza. Dlaczego?

Zakładając, że electro to nie Freestyler Bomfunk MC’s, aby podobać się każdemu, w Jam of a Borg jest jakby najmniej tej stylistyki? Dla uprzedzonego słuchacza może okazać się bardziej rytmiczny, przebojowy? A dzieje się w nim przecież tyle samo, co w pozostałych numerach – prosta melodia stworzona przy użyciu syntezatorów, wokale upiększone przez vocoder i mnóstwo obłędnych skreczy. Niby nie wszyscy lubią muzykę elektroniczną, a niemal każdy choć raz nucił The Model od Kraftwerk. I podobnie działa Jam of a Borg. Podczas koncertu premierowego płyty Eproma, o którym niedawno opowiadałem, najbardziej przykuł moją uwagę. A kiedy przesłuchasz go kilka razy, momentalnie zapragniesz więcej.

W Polsce posiadamy wielu uzdolnionych DJ-ów, niektórych utytułowanych i znanych nawet na całym świecie. Tylko że zwyczajnie nie opłaca im się tworzyć podobnych projektów. Czy czasem ostatni z nich nie wyszedł w 2012 roku? Mam na myśli płytę Insert Coin zespołu Modulators, który tworzyli DJ Ben, DJ Krótki i… DJ Eprom. Zmienić ten stan rzeczy można w bardzo prosty sposób, nie odkryję Ameryki. Zwyczajnie: kupując płyty, słuchając ich w cyfrze lub chodząc na koncerty. Wówczas wydawanie turntablistycznych albumów przez DJ-ów nabierze sensu.