Już czwarty raz wybieram się na katowicki OFF Festival, a z kolei trzeci na łamach Braku Kultury dzielę się z wami moimi planami na udział w tym wydarzeniu. Kogo warto zobaczyć? Nie da się ukryć, że dobrych ogłoszeń jest cała masa, ale w tym poradniku ograniczymy się do równej dziesiątki. Oto moje polecajki.
PIĄTEK, 7 SIERPNIA
Black Country, New Road
Kilka lat temu żaden z moich znajomych by się nie spodziewał, że umieściłbym ich koncert na liście wyczekiwanych. Jestem zdecydowanym sceptykiem wobec hiperuznanego Ants from Up There z 2022 roku, ale zeszłoroczne Forever Howlong już mi się podobało. Ten album ma pewien przyjemny koloryt, którego mi u tego zespołu wcześniej brakowało. Więc tak, to jest właśnie ten moment, kiedy chcę pójść na koncert Black Country, New Road.
Earl Sweatshirt
Earl Sweatshirt jest obecnie jedną z najbardziej poważanych postaci amerykańskiego rapu. To po Tylerze, the Creatorze i Franku Oceanie największa success story z funkcjonującej na przełomie lat 00. i 10. grupy Odd Future. Po paru uznanych solowych płytach i rozpadzie kolektywu pojawiło się pytanie, co dalej. Earl nie osiadł na laurach jak Frank ani nie poszedł w estetyczny pop rap jak Tyler. Zmienił się oraz zmienił formułę. Charakterystyczny depresyjny ton jego tekstów stopniowo złagodniał, a beaty wygięły się w alternatywnym nowojorskim stylu. Na Live Laugh Love z 2025 roku rozmawia ze słuchaczem już jako mąż i ojciec, nie tracąc przy tym abstrakcyjnego języka. Na scenie prawdopodobnie dołączy do niego również grający na OFF-ie Surf Gang, z którym Earl i inny raper MIKE wydali w tym roku wspólną płytę.
The Flaming Lips
Cóż powiedzieć? The Flaming Lips to jeden z moich ulubionych zespołów wszech czasów. The Soft Bulletin, Embryonic, The Terror… Dla wielu ich płyt znalazłbym miejsce w moim osobistym kanonie muzyki czy to psychodelicznej, rockowej, czy popowej. Na festiwalu natomiast wykonają w całości inny żelazny klasyk, czyli Yoshimi Battles the Pink Robots z 2002 roku. Koncerty, na których znam wszystkie piosenki, to dla mnie rzadka i cenna kategoria. Spodziewam się mocarza porównywalnego z Ride grającym Nowhere w 2022 roku.
Los Thuthanaka
Niewątpliwie najbardziej wyczekiwany przeze mnie koncert roku. W swojej twórczości ajmarsko-amerykańskie rodzeństwo od lat rozszerza granice tego, jak może brzmieć muzyka, ale dopiero w 2025 roku wydali projekt pod wspólnym szyldem Los Thuthanaka i przebili się do świadomości globalnej społeczności alternatywnych słuchaczy. Joshua odpowiedzialny jest za gitarę i efekty, a Chuquimamani-Condori za elektroniczne operacje. Rezultatem jest niepodrabialny mariaż strunowych pejzaży dźwiękowych z rewolucyjną, beatową elektroniką. Się widzimy.
SOBOTA, 8 SIERPNIA
Wednesday
Nowa fala amerykańskich wykonawców niezależnego rocka z rootsowymi naleciałościami odniosła w 2025 zwycięstwo. Obok nowojorskiego Geese najjaśniejszym przykładem tego zjawiska jest zespół Wednesday z Karoliny Północnej. Lideruje mu Karly Hartzmann, a między innymi na gitarze gra sprawdzony już na poprzedniej edycji MJ Lenderman. Najnowszy album Bleeds stał się ich najbardziej docenionym, ale ja przyjdę na kawałki z Rat Saw God, albumu, który umieściłem na liście ulubionych z 2023 roku.
Arthur Verocai i AUKSO Orchestra
Moja zajawka muzyką brazylijską powoli się rozwija. Dlatego ucieszyło mnie, jak dowiedziałem się, że na tegorocznym OFF-ie reprezentację „ciepłych, południowych brzmień” zapewnia nie kto inny, jak Arthur Verocai. Muzyk pod własnym imieniem nagrał tylko jedną znakomitą płytę, ale stał również za ogromem innych. Pisał, aranżował i grał dla takich legend jak Jorge Ben, Ivan Lins, Tim Maia, Gal Costa i Chico Buarque. Występ artysty, bez którego nie byłoby brazylijskiej muzyki lat 70., jaką znamy, jest dla mnie nie do pominięcia.
Oklou
Muszę przyznać, że na początku byłem sceptykiem Oklou. Z czasem okazało się, że jej ambientowo-Y2K-owe impresje skrywają w sobie więcej, niż na początku słyszałem. Staram się śledzić postępy w przecinaniu elektroniki z popem, a koncert Oklou będzie doskonałą okazją do sprawdzenia tego na żywo. Można ponadto oczekiwać, że na scenie dołączy do niej występujący tego samego dnia z Young Leanem Bladee, który dograł się na jedną z piosenek z zeszłorocznego albumu Oklou choke enough.
NIEDZIELA, 9 SIERPNIA
Joanne Robertson
Kto interesował się losami piosenkopisarskiej alternatywy z Londynu, ten wie, kim jest Joanne Robertson. Kumpela Deana Blunta i Eliasa Rønnenfelta z Iceage obecna jest na scenie już od pierwszej dekady tego wieku, ale dopiero w zeszłym roku wydała swoją możliwie najlepszą solówkę pod tytułem Blurrr. Robertson na tym sennie brzmiącym, zrealizowanym w stylu lo-fi akustykowym albumie wyróżnia się na tle wielu gitarzystów oferujących piosenkę autorską. 20:25 na Eksperymentalnej i zachodzące za plecami słońce to, zdaje się, świetne warunki do słuchania tego typu muzyki.
Deafheaven
Pamiętam jak na okienku w klasie maturalnej pierwszy raz słuchałem Sunbathera. Kojarzyłem już tę płytę z memów, ale wybuchowy „Dream House” zaatakował mnie jak gwiazdorów na Nickelodeonowym Kids’ Choice Awards. Deafheaven to też zespół, w celu omówienia którego jedyny raz wystąpiłem w podkaście (chwaląc ich album powszechnie uważany za najsłabszy). Więc wiecie, o co chodzi. Niespełna dekadę później od poznania tych metaluchów w końcu będę mógł ich zobaczyć na żywo.
Ninajirachi
W 2025 popowa taneczna elektronika należała do kobiet. Moje subiektywne podium zajęły (w kolejności losowej) PinkPantheress, FKA Twigs i Ninajirachi. To właśnie ta ostatnia odwiedzi w sierpniu Katowice. Australijka pojawiła się na językach melomanów nagle i ze wspomnianych trzech wiemy o niej najmniej. Pewne jest, że usłyszenie takich hitów jak „iPod Touch” i „Fuck My Computer” z przebojowej płyty I Love My Computer pod Sceną Trójki to opcja taneczna, której najbardziej wyczekuję na tegorocznym OFF-ie.
I to tyle. Jestem pewien, że nie są to jedyne koncerty, na których się pojawię, ale opowiem wam o wszystkich po festiwalu. Spodziewajcie się fotorelacji, jak ostatnio!




