Przez cały ten rok w regularnych odstępach docierały do mnie wieści o coraz to lepszych ogłoszeniach na katowicki OFF Festival. Jako człowiek generalnie i naturalnie niezdecydowany, odkładałem decyzję o wybraniu się na to wydarzenie do momentu, gdy czasu zaczęło być mało, aż w połowie lipca na mojej skrzynce mailowej pojawiła się dobra wiadomość. Otrzymałem akredytację prasową, dzięki czemu zobaczę na ziemi śląskiej najwybitniejszych przedstawicieli współczesnej muzyki oraz mojego kręgu przyjaciół i znajomych. Kogo? Czytajcie dalej, wszystkich serdecznie polecam.
Nilüfer Yanya
Poczynania londyńskiej piosenkopisarki śledzę jeszcze od czasów przedcovidowych i już wtedy w nią wierzyłem. Na tle okolicznych Artystów przez wielkie A z windmillowskiej sceny jej indie rockowa oferta prezentuje się nadzwyczaj przystępnie i świeżo. A że słucha mi się jej lepiej piosenkowo niż albumowo? Piątkowy występ powinien to przekuć z niedogodności w wielką korzyść.
Kuba
Mój najlepszy kumpel od muzyki, wieloletni korektor moich tekstów i gostek, z którego zdaniem zawsze się liczę. Tak samo jak ja, po rocznej przerwie wróci na tegorocznego OFF-a. Tęskniłem.
Kneecap
Kneecap to grupa hip-hopowa z Irlandii Północnej, której udały się przynajmniej trzy rzadkie osiągnięcia. Po pierwsze, rapują po irlandzku, w języku zagrożonym wyginięciem. Po drugie, zrobili o sobie przezabawny film, czym przywrócili do życia niesłusznie pogrzebaną tradycję komedii muzycznych w rodzaju Blues Brothers czy Oto Spinal Tap. Po trzecie, angażują się w słuszne sprawy, między innymi wyrażając sprzeciw wobec nacjonalizmu, państwa policyjnego, narkofobii, a ostatnio w szczególności wobec dokonywanego przez Izrael ludobójstwa w Gazie. To są swoje chłopaki, słuchajcie ich.
Paweł
Ten doomersko-hipsterski palacz-poeta to mój najbliższy łącznik ze środowiskiem złotego pokolenia schyłkowych alternatywnych krytyków muzycznych. Ciekawe, jaki apokaliptyczny pomysł tym razem przyjdzie mu do głowy.
Kraftwerk
Obecność Trans-Europa Express w elitarnym gronie dyszek Disco Musicam, przed kilku laty gościnny występ okładki tej płyty w roli mojego facebookowego zdjęcia profilowego… Cóż więcej rzec? W 2025 roku mogę mieć ostatnią okazję, by zobaczyć na żywo jeden z najbardziej wpływowych zespołów w historii muzyki popularnej. Jestem fanem i nie mogę ominąć tego koncertu.
Szymon
W maju Paweł ustawił nas na kłótnię o filmach Terrence’a Malicka w usytuowanym nieopodal terenu festiwalu Barze Śmigło, ale szczerze mówiąc, wolałbym, żebyśmy pogadali o jakichś lepszych filmach. I to zrobimy.
HiTech
W czasach globalizacji muzyka o silnym lokalnym profilu staje się coraz bardziej wartościowa. Taką właśnie tworzy trzech DETROICZAN z HiTechu. Reprezentowany przez nich ghettotech to nie byle tech-house dla sztywnych tyłków, a prawdziwa imprezowa tancmuza dla gibkich i kumatych. Set z piątku na sobotę jest planowany na półtorej godziny – zadbajcie, by nogi doniosły was z powrotem.
Z Anią zgadzamy się nigdy lub przypadkiem. Szanuję ją za to, że dalej ma siłę, by stale działać w muzyczno-dziennikarskim grajdole. Przyjechała na Nowe Horyzonty, gdy ja akurat sobie z nich pojechałem. Czas nadrobić nasze spotkanie.
Have a Nice Life
Debiutancki album tej amerykańskiej grupy (wraz z okładką) chodził za mną od dawna, jednak sprawdziłem go dopiero, szykując się na tegorocznego OFF-a. I muszę potwierdzić: rzeczywiście, jest to coś nietuzinkowego, co zasługuje na swój kultowy status, w kategorii depresyjnej muzy porównywalnego obecnie nawet z takimi klasykami jak Spiderland. Liczę na koncert składający się ze snujących się kawałków pełnych wyrazistych uderzeń strun, bębnów i klawiszy.
Piotr
Piotr siedzi w branży, jeździ na każdy polski festiwal muzyczny i na pytanie o to, czy warto pójść na koncert jakiegoś artysty, może ci z miejsca opowiedzieć, jak ten wykonawca poradził sobie na scenie parę lat temu. Warto znać kogoś takiego, moi drodzy.
Ecco2k
Meteorolodzy prognozują w sobotę zachmurzenie nad Katowicami. Nadchodzi ono ze Szwecji, a odpowiedzialność za jego pojawienie się ponosi niejaki Ecco2k z popularnego wśród młodzieży ciapskładu o nazwie Drain Gang. Przewidywane są przejściowe drobne opady i wichry. Uprasza się o przygotowanie reflektorów i refleksji.
Damian
Filozof, nintendowiec, największy fan Steely Dan w Polsce (ja jestem drugi po nim) i wybredny słuchacz reszty muzyki. Czekam na jego hot tejki.
Two Shell
Tajemniczy duet muzyki elektronicznej z Londynu za sprawą epki Icons zagościł dumnie w mojej topce 2022 roku. Po kilku kolejnych solidnych płytach coś czuję, że ich intensywny, flirtujący z różnymi rytmami UK bass może się okazać jeszcze lepszy na żywo. Zobaczmy zatem, jak łomocą w 2025.
MJ Lenderman
W zeszłym roku płyta Manning Fireworks nie chciała opuścić mojego twitterowego feedu. Przesłuchałem ją, dobra jest, ale dowiedziałem się wtedy również, że odpowiedzialny za nią MJ Lenderman to gitarzysta Wednesday, zespołu, którego Rat Saw God wylądowało w mojej topce 2023 roku. Nie może mnie zatem ominąć porcja twórczości jednej z obecnie najbardziej obiecujących gwiazd amerykańskiego indie rocka.
Maria
Maria współszefuje labelowi muzycznemu, dla którego parę razy robiłem zdjęcia na koncertach. Znam ją od wielu lat i wiem, że potrafi się bawić. Wciąż jestem jej winny pięć dych za koszulkę jej wydawnictwa, którą założę na tegorocznym festiwalu.
Alan Sparhawk
Byłem przy końcowych latach zespołu Low, słuchałem jego ostatnich płyt i zasmuciłem się, gdy Mimi Parker odeszła. Obserwuję Alana, jak przekierowuje całą swoją miłość na muzykę – tworzenie i wspieranie innych jej twórców. Czuję do niego wielką sympatię, wdzięczność za ogrom wybitnych utworów i mam potrzebę, by obejrzeć go na żywo.
Vicky
Zdaje się, że Vicky ciągle tylko jeździ na koncerty po całym świecie. Podąża za zespołami na trasach, przybywa na każdy festiwal, na jakim zjawiam się i ja. Na tegorocznym Orange’u spodobał jej się mój aparat na film, więc umawiamy się już na sesję offową.
Pa Salieu
Pamiętam taką śmieszną sytuację z Open’era 2022, kiedy to długo czekałem przed koncertem afroswingowego brytyjskiego rapera Pa Salieu, by po wyjściu jakichś Polaków na scenę dowiedzieć się, że jakieś pięć dni wcześniej zastąpili go gostkiem, który zwie się Catch-Up. Wówczas ze śmiechem uciekłem z pierwszego rzędu, a na tegorocznym OFF-ie nadrobię zaległości. I serio: jeśli na tym OFF-ie wybieracie się na rapsy, koncertu Pa Salieu bezwzględnie nie możecie pominąć.
Redakcja Braku Kultury
Last but not least – załoga BK. Pamiętam, jak dwa lata temu rozpocząłem festiwalową przygodę od spotkania naszej drużyny w hardkorowej restauracji typu „dania polskie”. W 2025 roku jedzie nasza kolejna ekipka i znowu po występach będziemy dyskutować, czy to hip-hopy czy to już rapy.
I to wszystko. W chwili publikacji tego artykułu OFF Festival właśnie się zaczyna. Po wydarzeniu oczekujcie ode mnie fotorelacji, tak jak dwa lata temu. Do zobaczenia!




