Po ubiegłorocznym wydawnictwie „Skarb Państwa” Ziomcy wracają z nowym materiałem – pytanie, czy świeżym? Jak dla mnie owszem i naprawdę będę musiała się postarać, żeby ten artykuł nie był pieśnią pochwalną dla „ZMC5”. Ciężko jednak powstrzymać się od komplementów, gdy przez tracklistę przewijają się takie numery, jak „dla mnie to obraża Polskę”, „skąd masz wiedzieć?” czy „d day”. Do tego tracki – otwierający i zamykający, są jednymi z lepszych w dyskografii toruńskiej ekipy, ale o nich może później.
O „Skarbie Państwa” już pisałam, więc mój stosunek do tej płyty jest raczej jasny. Pomimo tego, że niedawna premiera wydaje się być jej godnym następcą, to nie powiem, żeby była lepsza od poprzedniczki. Mam wrażenie też, że nie do końca można klasyfikować te albumy w jednej kategorii. Ziomcy przeszli do jeszcze bardziej spowolnionego brzmienia, bity wciąż są rozbudowane, ale tworzą zupełnie inny klimat niż te. na których rapowali wcześniej. Najciekawszy podkład słychać w utworze „węgiel”. Nadaje on całemu kawałkowi ciężkiej, a zarazem abstrakcyjnej aury, jakby koła zębate chciały namalować obraz Fangora. Jest trochę mechanicznie, robotycznie, a jednocześnie nie brakuje tu swego rodzaju emocjonalności.
Album zawiera także sporo nawiązań ze świata ogólnej kultury i sportu.. Pojawia się na przykład wers „Wróciłem do siebie, Eberechi Eze”. Mowa oczywiście o tytułowym piłkarzu, który po wielu latach wrócił do Arsenalu, klubu, gdzie zaczynał jako junior. Usłyszeć można także linijkę „Znam sporo niewygodnej prawdy, tak samo jak Lepper” – tego chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć.
Moim ulubionym trackiem z „ZMC5” jest „niewiele dat”. Zawsze mam słabość do utworów otwierających płytę, nie wiem dlaczego, ale zawsze wychodzi tak, że „jedynka” ma też numer jeden w moim sercu. Bit tutaj porywa, poza typowymi hi-hatami, w tle ciągle słychać syntezator, który nadaje całości niezwykłego klimatu. Gdok, Saalfrat i Igor Solo dają z siebie na tym kawałku tysiąc procent. Refren podśpiewywany przez tego drugiego zapada w pamięć jak mało co. Ja już po pierwszym odsłuchu całymi dniami nuciłam „Nowe czasy, nowa kasa, nowy ja…”. Z kolei zwrotki dwóch pozostałych raperów są pełne uczucia, zaangażowania i pasji. Opowiadają o tym, że trudy życia budują silnych ludzi i prowadzą do sukcesu. Jaran z Gałką plują wersy z kompletnej głębi serca – widać to i czuć.
Warto wspomnieć także o gościach Ziomców na ich piątym krążku, są to Kajzer, noah i Cichoń. Szczególnie trzeba się pochylić nad tym ostatnim. Po jego tegorocznym wydaniu „Po drugiej stronie” wiele osób mówiło, że Kuba przeżywa aktualnie prime kariery. Swoją zwrotką na utworze „dla mnie to obraża Polskę” raper jedynie utwierdza słuchaczy w tym przekonaniu. „Nie jestem wcale lojalny, jebałem biedę, dziś w oczy nie spojrzę jej”’. Ewidentnie podkrakowski raper i producent rozwinął skrzydła, oby ten „LOT” się nie kończył.
Całość jest zamykana przez wspomniany przeze mnie na początku track „naprawdę wszędzie”. Jakby ktoś zapytał mnie o najbardziej ziomcowaty utwór Ziomców – prawdopodobnie wskazałabym ten. Mamy tu wszystko, jest przewózka, nostalgiczny bit, melodyjny refren z tekstem wpadającym do głowy – „biały popiół, biały longsleeve, nie ubrudziłem nic”. Rzeczywiście, torunianie nie ubrudzili nic także na tym kawałku, weszli czysto w bit i wyrzucili wraz z wersami to, co musieli wyrzucić. Dodatkowo stwierdzili, że – tak jak w tytule artykułu – ZMC mają sufit pod sobą.
Czy jest to prawda? Chyba nie muszę dłużej do tego przekonywać. Chłopaków stać na bardzo dużo i jestem pewna, że nie odkryli jeszcze wszystkich swoich kart. Abstraktowe i cloudrapowe brzmienia cieszą się coraz większą popularnością, a szczególnie na rodzimym podwórku. O ile Ziomcy zachowają swoją unikatowość – mają szansę osiągnąć wiele. Niech dalej robią swoje skutecznie i reprezentują Toruń na arenie polskiego rapu. Wskakujcie do pociągu dopóki jeździ po podziemiu.




